Czy rozmawiać z dziećmi o śmierci?

mała dziewczynka płacząca
Photo by Caleb Woods on Unsplash

Każdy dobry rodzic stara się zapewnić dziecku jak najlepsze warunki rozwoju,  stymuluje jak umie i potrafi. Korzysta z wszelkich możliwych narzędzi, żeby malec wyrósł na porządnego człowieka, który umie sobie poradzić w złym świecie, wierzy w siebie i swoje możliwości, radzi sobie z emocjami.  No właśnie z emocjami.
O ile świetnie nam idzie oswajanie dzieci z emocjami i uczuciami pozytywnymi, to kiedy w grę wchodzą te trudniejsze jest o wiele trudniej. Już nie jesteśmy tacy otwarci i zachęcający do przeżywania. Jest też taka sfera, którą  rodzice skrzętnie ukrywają, która w świadomości dziecka nie powinna zaistnieć, bo to może mieć bardzo negatywne skutki. O czym mówię? Nie o seksie. Mówię o śmierci, czyli o tym czego nazwy nie należy wypowiadać przy dzieciach. Nie wiem skąd się wzięło to przekonanie,  bo jeszcze kiedy ja byłam dzieckiem (nie, no wiem, że to czasy zamierzchłe) śmierć była takim samym elementem życia rodzinnego jak prognoza pogody na 16 dni.  Moje rodzeństwo nagminnie bawiło się w pogrzeby, z misiem w roli głównej i płaczką pierwszej wody:
- Krzysiu płacz teraz!
- Oj, misiuuuuu, misiuuuu, łaaaaaa.
Krzysio płakał jak umiał najlepiej, po czym otrzepywali ubranka z ziemi grobowej, składali wiechcie na grobie i szli na podwieczorek. Nikt rąk nie załamywał. Normalka.
Dzisiaj nie mówi się dziecku, że chomik poszedł do chomiczego nieba, raczej, że uciekł, po kryjomu utylizując truchełko. Nie mówi się też o śmierci bliskich, nie zabiera dzieci na pogrzeb, bo trauma, bo stres. A potem się dziwujemy, kiedy Bert Hellinger robi ustawienia rodziny – jak to możliwe, że ten zmarły gdzieś się pojawia w historii człowieka. Jak to? Przecież go nie poznał? Przecież nie wiedział o jego istnieniu? Ani o jego śmierci? Nie namawiam do zmuszania dzieci, aby całowały nieznaną ciocię Helę w trumnie, ale do cholery czy chcecie, żeby wasze dziecko dowiedziało się o istnieniu śmierci z Simsów?

Kiedy dziecko osiąga wiek odpowiedni do tego aby usłyszeć taką straszną wiadomość?

Wiadomo, że niemowlęciu nie zrobimy wykładu o tym, że właśnie idziemy na pogrzeb, ale mówimy o tym wydarzeniu głośno, nie w kuchni kiedy dziecko śpi starając się uśmiechać, choć wszystko w nas płacze. Bądźmy szczerzy. Dziecko do 2 lat kompletnie nie pojmie zjawiska śmierci, ale między 2 a 5 rokiem życia – pojęcie to już  może się pojawić. Oczywiście nie latamy za dzieckiem starając się mu objaśniać jak to jest.  Ale, kiedy przyjdzie taki moment, że dziecko zapyta, albo umrze ktoś z rodziny – wtedy nie udajemy, że nic się nie stało, nie zmieniamy tematu, nie wywozimy dziecka do dziadków, żeby nie miało styczności z traumą, ale traktujemy  je poważnie. Dzieci 6-8 letnie już zdają sobie  sprawę z nieuchronności śmierci,  wiedzą, że dotyczy wszystkich żyjących. Może nie wiedzą, ale są w stanie to przyjąć do wiadomości.

 Jak rozmawiać z dzieckiem o śmierci?

Szczerze, ale dostosowując treści do wieku dziecka, raczej odpowiadajmy na pytania, zorientujemy się wtedy co dziecko już wie, co je niepokoi, co chce wiedzieć.
Nie bójmy się tego, że taka rozmowa wywoła emocje, uczucia, że to będzie trwało dłużej niż sama rozmowa. Dziecko będzie przeżywało lęk, niepokój, złość, żal – jeśli zmarł ktoś bliski. Pięciolatek będzie pytał czy on też umrze, czy mama umrze? Może budzić się w nocy, może płakać w samotności, może mieć incydentalne moczenie nocne, może zachowywać się agresywnie. I tego wszystkiego my, dorośli się boimy, nie chcemy dzieci narażać na takie trudności. W głębi duszy tak naprawdę sami sobie nie radzimy z żałobą. Bo świat nam mówi, żeby odsuwać od siebie wszystko co złe i pielęgnować tylko dobre uczucia? Nie dajmy się zwieść.

Jak pomóc dziecku przeżyć żałobę?

Pamiętajmy o tym, że przeżywanie żałoby nierozerwalnie wiąże się z całą gamą trudnych emocji i uczuć: złością, gniewem, smutkiem, żalem, osamotnieniem, strachem, poczuciem winy (bo nie powiedziałam, że kocham, bo nie odwiedzałam, bo byłam niegrzeczna itp.).  Pozwólmy sobie i dziecku na te uczucia. Rozmawiajmy o nich, zachęcajmy do przeżywania,  pozwólmy dziecku uczestniczyć w rytuałach związanych z ceremonią pogrzebową. Tłumaczmy co się dzieje, odpowiadajmy na pytania, wyjaśniajmy, mówmy prawdę,  bez zbędnych szczegółów, ale prawdę. Dziecko może potem odtwarzać to co widziało i co wie, czyli bawić się w pogrzeb, to nie jest nienormalne, może także fantazjować o swojej śmierci:
- Wiesz mamusiu, ja też chcę umarnąć, wtedy pójdę się spotkać z babcią i opowiem jej wszystko.
Rodziców to przeraża, ale maluch w ten sposób oswaja śmierć i to pomaga przeżyć żałobę, jeśli dotyczy kogoś bliskiego. To co możemy zrobić  to towarzyszyć mu wtedy, wspólnie wspominać zmarłego, słuchać  opowieści dziecka. Nie uciekać, nie zostawiać go samego z ciężkim bagażem.
Jeśli rodzic nie jest w stanie, dobrze, żeby z dzieckiem był wtedy ktoś bliski, kogo zna, komu nie wstydzi się mówić o tym co czuje. Nie zostawiajmy dziecka bez wsparcia.

Czego nie robić?

Nie oszukiwać, nie bać się okazywać swoich emocji, mówić o nich, nie ukrywać łez, smutku, niech dziecko wie, że w takiej sytuacji jest to zupełnie naturalne. Nie zmieniajmy tematu za każdym razem, kiedy maluch wraca do śmierci, nie kupujmy wtedy odjechanych zabawek, żeby odwrócić uwagę. Udzielajmy dziecku prawdziwych informacji o przyczynach śmierci, zapewniajmy o tym, że nikt nie ponosi winy za to co się stało (zwłaszcza kiedy mowa o wypadku), a już na pewno nie zostawiajmy bez komentarza sytuacji, kiedy dziecko czuje się winne ( dziadek umarł dlatego, że byłem niegrzeczny?).  Zachęcajmy dziecko do wyrażania emocji, pomóżmy je nazywać, jeśli trudno mówić spróbujmy porysować razem, wymyśleć  bajkę, napisać wspólny list do tego co odszedł. Nie bójmy się podejmowania trudnego tematu, dziecko wejdzie w to na tyle, na ile jest gotowe. Ważne, żeby być wtedy razem.
Na pewno łatwiej mają dzieci wierzących rodziców, świadomość istnienia Nieba i aniołów, którzy opiekują się i pomagają jest budująca i pomaga radzić sobie ze strachem przed nicością i pustką.
Unikając tematu skazujemy dzieci na wiarę w pięć żyć i umiejętność ekspienia lewelu. A nie o to w realu wszak chodzi.

28 komentarzy:

  1. Też jestem za tym, aby rozmawiać z dzieckiem o trudnych sytuacjach. Ukrywanie na dłuższą metę przynosi więcej złego, niż dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, przecież nie trzeba zaraz wszystko wywalać, nie chodzi o obarczanie dziecka, ale udawanie jest najgorsze. Dorosłym się wydaje, że maluch nie widzą i nie czują.

      Usuń
  2. Kilka lat temu po smierci babci opowiadalam mojej malej corce o niebie i aniolach, dzisiaj moj siedmioletni syn pyta mnie o reinkarnacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst. Zgadzam się z Tobą, o śmierci trzeba rozmawiać z dzieckiem. My z żoną nigdy nie uciekamy od tego tematu. Nawet, gdy padają tak trudne pytania, jak: "czy ja umrę?", "czy mama/tata umrze?". Rozmawiamy też o osobach nam bliskich, które zmarły.
    Gdy padł nam chomik to pożegnaliśmy go godnie. Córka w miejscu gdzie stała klatka położyła obrazek, który sama narysowała. Obrazek leżał tam kilka tygodni, zanim córka doszła do wniosku, że można go schować.
    Tak jak napisałaś o śmierci trzeba rozmawiać, w końcu to element życia każdego z nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale usunęliśmy ją z naszego życia, słownika, podobnie jak starość. To takie nieestetyczne, nie wesołe, a przecież w życiu nie może być smutku, bólu, cierpienia... dziękuję Ci za ten komentarz, pozdrowienia dla żony i córki :)

      Usuń
  4. Szczerość wobec dziecka jest bardzo ważna, bo później jak będzie starsze może mieć pretensje, że mu nie powiedzieliśmy, że go.oszukiwaliśmy. W święta byliśmy z moim trzylatkiem na cmentarzu, pytał.co to za miejsce i czemu je odwiedzamy. Powiedziałam mu prawdę o tym, że.ludzie umierają, pokiwał głową. Nie wiem na ile do niego to.dotarło, ale nie chcę go oszukiwać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, pokiwał - wystarczyło mu tyle ile się dowiedział, gdyby chciał więcej to by pytał. A zwykle dorośli myślą, że temat ich przerasta, że nie dadzą rady. Przecież nie chodzi o to, żeby przekazać info z kamienną twarzą. Łzy nie są złe w takiej chwili. Dzieci to rozumieją, bo dzieci są mądre.

      Usuń
  5. Bardzo ważny temat! Ja uważam, że należy rozmawiać, bo coś co jest oswojone lepiej później znieść..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest się wtedy tak potwornie samotnym, bo mamy to przegadane, przemyślone, czujemy co byłoby ważne i potrzebne w takiej chwili. Kiedyś to było zupełnie naturalne.

      Usuń
  6. Dzieci rozumieją świat na swój sposób... Mój syn mają jakieś 5/6 lat nie chciał jeść. Przeprowadziłam z nim poważną rozmowę leżąc wieczorem w łóżku. No i dowiedziałam się. Wymyślił teorię następującą: jeśli on nie będzie jadł to nie będzie rósł, jeśli on nie będzie rósł, to ja nie będę się starzeć, a jak nie będę się starzeć to nie umrę... To była pierwsza poważna rozmowa o śmierci i umieraniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieźle sobie to rozkminił :) Fajnie mieć taką mamę :) Pozdrawiam Was obu :)

      Usuń
  7. Wiem ze jest to bardzo trudny temat, sama stracilam ukochana babcie kiedy mialam 13 lat :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudny, chyba zawsze rodzi się w dorosłych taka potrzeba ochronienia dziecka przed tym, ale to bolesne przeżycie niezależnie od wieku.

      Usuń
  8. Zawsze i w każdej sytuacji stawiam na szczerość w relacjach z moimi synami. Choć temat śmierci nie jest łatwy, w tej kwestii również...

    OdpowiedzUsuń
  9. Kupujemy dziecku parówki i mówimy, że są z szynki, ale że trzeba zwierzątko zabić by ta szynka była to już o tym nikt nie wspomina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powiedziałam, moja córka od lat nie je mięsa. I szczerze mówiąc, ma rację.

      Usuń
  10. Trudny temat, ale musimy dzieci uczyć nie tylko o jednorożcach i motylkach ale i o realnym życiu, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, rzadko w życiu rzygamy tęczą.

      Usuń
  11. Bardzo ważny temat i bardzo dobrze go ugryzlaś. Wydaje mi się, że rodzinom na wsi, które mają swoje lub pobliskie gospodarstwa, ten temat przychodzi naturalnie i jakiś tak "normalniej".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, ja chyba tęsknię za taką normalnością, którą jeszcze pamiętam z dzieciństwa. Za rozmowami z sąsiadami o rzeczach ważnych i o głupotach, za taką więzią, której się pozbyliśmy na rzecz telewizora i osiedla zamkniętego na klucz.

      Usuń
  12. Ważny tekst. Jestem za tym, by nie ukrywać takich trudnych tematów przed dziećmi. Z pewnością, gdy nadejdą takie pytania, szczerze opowiem dziecku o śmierci. Zresztą, najczęściej boimy się tego bardziej niż dzieciaki, które naprawdę naturalnie pojmują takie zjawiska :) dla nich fakt, że ktoś rodzi się i kiedyś umiera jest troszkę abstrakcją, ale kiedy się z tym zetkną, nie robią z tego ogromnej tragedii. To nieco "upośledzone" pojmowanie abstrakcji ich przed tym chroni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajnie, że o tym piszesz. Ja niestety znam same przypadki, kiedy rodzice nie mówią dziecku o śmierci, nie zabierają na pogrzeb itd., nawet w przypadku gdu zmarłym jest jeden rodziców :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się o te dzieci, bo one mogą tego potem nie udźwignąć.

      Usuń
  14. Masz dużo racji ;) Dzieci są bardzo dobrymi, a przy tym mądrymi obserwatorami, i wiedzą więcej niż nam się wydaje, dlatego zasługują na szczerość i prawdę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z Tobą całkowicie Ewa! :)

    OdpowiedzUsuń