Matczyna depresja

kobieta, zmęczona, depresja się czai
Photo by frankie cordoba on Unsplash
Nie znam matki, która by tego nie przeżyła. Znam natomiast dziewczyny, które nigdy o tym nie mówiły nikomu, znam też takie, które nawet myśleć nie chcą, że może to ich dotyczyć.

Pornografia w telefonie twojego dziecka

Photo by Hal Gatewood on Unsplash
Nie wiem jak jest teraz, ale kiedyś, w zamierzchłych czasach, kiedy łącząc się z internetem routery ćwierkały aż miło, każde szanujące się dziecko po komunii miało swój telefon komórkowy. Jak ktoś miał Nokię to ho, ho, ho – rządził na podwórku, gdzie dzieciaki trochę jeszcze wisiały na trzepaku głową w dół, a trochę już grały w snejka. Cała reszta była nudna i droga, zresztą nie było do kogo i po co dzwonić. Lepiej było mieć telefon wyłączony, żeby mama nie zawołała do domu. Dziś pewnie jest inaczej, w dobie smartfonów, fejsbuków i snapczatów jest inaczej. Już niemowlak rwie się do magicznego okienka, gdzie zręczne paluszki smarują po ekranie, a wiszenie głową w dół jest takie głupie. Uwaga będzie poważnie. O pornografii. Tak, już widzę, jak rodzice wzdychają ze znudzeniem 

- Mnie to na szczęście nie dotyczy.

Czy na pewno? Właśnie zapoznałam się z badaniami Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Nie są optymistyczne. Przeprowadzono je na terenie całego kraju w 2017 r. są świeżutkie jak tłustoczwartkowe pączki. 43% dzieci i młodzieży miało kiedykolwiek kontakt z pornografią lub materiałami o treści seksualnej. Z tego 21% to dzieciaki w wieku 11-12 lat i 63% to siedemnasto, osiemnastolatkowie. Ci ostatni mają kontakt z pornografią  co najmniej raz w tygodniu. Oczywiście internet to  główne źródło (90%), druga oczywistość to telefon. Badania pokazały też, że blisko połowa badanych dzieciaków nigdy nie spotkała się z jakąkolwiek kontrolą ze strony rodziców, w ich domach nie ustalano nigdy zasad dotyczących korzystania z telefonu, komputera. Zaledwie co piąty nastolatek usłyszał od rodzica, że nie powinien wchodzić na strony przeznaczone dla dorosłych. Ja wiem, że dzieciaki nic sobie nie robią z tych zakazów, ale ciekawi mnie postawa pozostałych rodziców.
Ponad połowa badanych trafiła na pornografie przypadkowo- 58%( u młodszych dzieciaków nieco więcej -69%), 31% celowo poszukiwała materiałów o charakterze seksualnym. Reakcja młodych na takie strony jest różna, ale ci, którzy trafiają przypadkowo są zaniepokojeni i znowu, co ciekawe 63% dzieci zaniepokojonych materiałami, które widzieli w sieci z nikim na ten temat nie rozmawiało, a już na pewno nie z dorosłymi (27% rozmawiało z rodzicami, a 12% z innym dorosłym). Niby nic takiego ale nastolatki, które miały kontakt z pornografią trzy razy częściej otrzymują, a pięć razy częściej wysyłają nagie, lub prawie nagie zdjęcia.

Czy to szkodzi?

Być może niektórzy rodzice nie czują się w obowiązku uświadamiać swoje dzieci, bo i tak wszystko znajdą w necie, albo słyszałam też:
- Ooooo, oni wiedzą więcej od nas.
Śmiem wątpić. Treści pornograficzne szkodzą dzieciom i młodzieży. Jeśli jest to jakaś edukacja seksualna – to bardzo wypaczona. Maluchy trafiają na strony dla dorosłych w momencie, kiedy nie są na takie treści przygotowane, te które poszukują celowo informacji związanych ze sferą seksualności są bombardowane ostrymi scenami i językiem rynsztokowym.
Myślisz, że twój syn po takich doświadczeniach będzie swoją dziewczynę traktował jak rycerz? Albo chłopak twojej córki będzie dla niej czuły i delikatny. Posłuchaj jak rozmawiają ze sobą nastolatki, jak opowiadają o swoich koleżankach, suka – to określenie prawie pozytywne, tak dziewczyny mówią o sobie. W większości filmów pornograficznych kobieta traktowana jest przedmiotowo, z dużą dozą przemocy i uśmiechem na twarzy tejże kobiety.
Badania FDDS dowodzą,że oglądanie treści porno ma wpływ na wczesne podejmowanie zachowań o charakterze seksualnym przez nastolatki, w zachowaniach tych jest dużo ryzyka i przemocy seksualnej.  Badania neurobiologiczne dowiodły, że zmienia mózg osoby nadużywającej pornografii (a już mówi się o uzależnieniu od oglądania) – dochodzi do zaburzeń tzw. ośrodka nagrody i zmian podobnych do tych, które zachodzą przy uzależnieniach od substancji chemicznych.

Co robić?

Przede wszystkim zainteresować się tym co robi twoje dziecko, ograniczyć mu dostęp do szkodliwych treści. Nie oczekuj, że zrobi to za ciebie szkoła czy dostawca internetu. Jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko.
Nie udostępniaj automatycznie netu w smartfonie twojego dziecka, ustal zasady korzystania, filtruj treści.
To, że ty nie stykasz się z pornografią nie znaczy, że twoje dziecko tego nie robi. Jeśli nie wiesz co robić szukaj pomocy, edukuj siebie i dziecko.

Korzystaj z pomocy, na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę znajdziesz wiele narzędzi, które mogą się przydać. Nie siedź, działaj. I nie mów, że ciebie to nie dotyczy.

Dziesięciolatek ma ciężko w życiu

dzieci mają trudno
Photo by Antoine Bussy on Unsplash
- Co słychać u Maciusia? jak sobie radzi w szkole?
- Maciek? w szkole? Dobre pytanie, musimy iść do psychiatry, muszę go zdiagnozować.
- Jak to, co Ty chcesz diagnozować?
- Na pewno ma jakieś ADHD, albo Aspergera jakiegoś, już z nim nie można wytrzymać. Zrobił się taki okropny, rozmawiałam ze znajomą, jej dzieciak miał tak samo. Poszła z nim do psychiatry, dostał leki i po sprawie.
- Skąd wiesz, że po sprawie? Może te leki nie działają? Co mu zdiagnozowali?
- Nie wiem co, ale ona mówi, że ma spokój.
- Aha, ona ma spokój. A z Maćkiem co jest właściwie nie tak? On się jakoś inaczej zachowuje niż kiedyś? w Szkole? W domu? Jak to z nim jest?
- No jak, no jak? Wariuje. Ja mu każę lekcje odrabiać, to wrzeszczy na mnie, że nie teraz, że nie będzie się uczył, no przecież Adam by mu pomógł w tych lekcjach, jest po politechnice, przecież nie wyślę go na korki, nie mam kasy. Święta były, musiałam gówniarzowi kupić PSP czy jak to się nazywa. Obiecał, że będzie się uczył, będzie pomagał w domu, ale gdzie tam.
- PSP mu kupiłaś? A kto z nim gra?
- Sam gra, naściągał jakichś gier od kolegów i cały dzień siedzi w swoim pokoju w pokoju i gra. Przecież ja z nim nie będę grać w te głupoty. Łeb mi pęka od tych wrzasków, jak przyjdzie do niego Grzesio, to szaleją okropnie. Wyżerają wszystkie batony i co tam słodkiego znajdą.
- Oj, nie narzekaj, jak zje jednego batonika to świat się nie zawali.
- Jednego? nie rozśmieszaj mnie, ja codziennie muszę mu kupić 5, jeszcze rogala sewendejsa do szkoły. Kanapek jaśnie pan nie ruszy, no to chociaż Kubusia wypija, żeby jakieś witaminy miał. W domu też na obiad najchętniej jadłby pizzę, warzyw żadnych, bo w zęby kłuje. Zapisałam go w szkole na obiady, ale nie jadł, to przecież nie będę płacić za nic. Daję mu apetizer, bo tak zachwalają, ale powiem ci, że to nic nie warte jest.
- No to nieźle. A w szkole jak on się zachowuje?
- Boszsz, ty się uparłaś, żeby mnie dzisiaj zdenerwować. On w szkole jest nieznośny, oczywiście jak uda mi się go tam zaciągnąć.
- Nie chce chodzić? Nie dziwię się, teraz te szkoły to masakra.
- Chodzić to nawet chce, tylko dobudzić go rano nie mogę. Śpi jak zaklęty rycerz, o siódmej jest nieprzytomny, chyba zacznę mu dawać kawę, ale nie kofeinę to ma przecież z coli. Nie sposób go zagnać do łóżka, północ na zegarze, a on jeszcze na tablecie siedzi, nieraz to o pierwszej mu gaszę światło, a on jeszcze się rzuca, że musi coś ważnego zrobić.
- Nie pomyślałaś, żeby mu zabrać elektronikę z pokoju? żeby mu wyznaczyć czas na granie?
- Ja nie mam siły się z nim użerać. Jak kiedyś Adama nie było w domu a ja się uparłam, że nie dam mu laptopa, to zdemolował mi pokój. wszystkie książki wyfrunęły na podłogę, już zaczęłam się go bać. Jak jest Adam, to się go słucha. Jeszcze.
- No to jak w tej szkole jest?
- Pani mówi, że są dni kiedy jest znośnie, ale są dni kiedy lata po klasie, szturcha kolegów, zabiera im rzeczy, na przerwie lata jak szalony, no przecież krzywdę sobie jakąś zrobi. No i oczywiście nie uważa, kręci się, gada, nie słucha co pani mówi, nie zapisuje sobie co zadane, potem nie odrabia lekcji. Słabo jest. Ledwie czyta, a przecież taki inteligentny.
- A jak na wuefie? Jakiś sport polubił, chłopaki to chyba w nogę teraz grają, Lewandowski motywuje.
- Co ty? fifę mają na kompie, to biegać za piłką im się nie chce. Nie wiem, czy nie zwolnię go z wuefu, bo zapoci się tam, a potem przecież inne lekcje, nie przebierze się porządnie, ciągle łapie jakieś infekcje, powiem naszej lekarce niech mu napisze jakieś zaświadczenie, że ma astmę albo co.
- No w sumie, jak chodzi do szkoły, to trochę się rusza, z kilometr macie nie?
- Coś koło tego, ale on nie chodzi, wożę go, bo mam pewność, że się nie spóźni. Z powrotem też, wiesz te plecaki mają takie ciężkie. Kto to słyszał, żeby dziesięciolatki tyle dźwigały.